Kółko Różańcowe Św. Matka Teresa (Opiekun: Marcin)

Zmiany Tajemnic Różańcowych >>

 

Św. Matka Teresa

Dzieciństwo

Matka Teresa z Kalkuty (Matka Teresa od Dzieciątka Jezus), właściwie Agnes Gonxha Bojaxhiu urodziła się 26 lub 27 sierpnia 1910 r. w Skopje. Była najmłodszym z trojga dzieci Nikoli i Dranafile Bojaxhiu. Agnes urodziła się w roku pierwszego powstania albańskiego, a jej ojciec ? zaangażowany politycznie przedsiębiorca, zmarł kiedy Agnes miała 8 lat. Matka ? od tej pory samotnie wychowująca dzieci, z pomocą najstarszej córki starała się zapewnić im szczęśliwy dom. Mimo że rodzinie często brakowało pieniędzy na żywność, Drana Bojaxhiu wspierała innych, bardziej potrzebujących. Od najmłodszych lat Agnes towarzyszyła jej, odwiedzając chorych i głodnych.

 Powołanie zakonne

Powołanie zakonne poczuła mając niespełna 12 lat. W 1925 r. stała się członkinią Sodalicji Dzieci Maryi, założonej w Skopje przez chorwackiego jezuitę, ojca Jambrekoviča. To on umożliwił jej kontakt z jugosławiańskimi księżmi przebywającymi na misji w Indiach. I chociaż od dziecka Agnes marzyła o pomocy biedakom w Afryce, pod wpływem korespondencji z misjonarzami, zwróciła swą uwagę w kierunku Indii. 12 października 1928 r. Agnes dołączyła do grona postulantek w macierzystym opactwie sióstr loretanek w Rathafarnham koło Dublina. Przebywała tam przez 6 tygodni, ucząc się języka angielskiego. 1 grudnia razem z drugą postulantką wsiadła na statek płynący do Indii.

6 stycznia 1929 r. statek, którym płynęły zawinął do Kalkuty. Stamtąd została wysłana do Darjeeling ? osady u stóp Himalajów, gdzie miała rozpocząć nowicjat. Po złożeniu pierwszych ślubów, 24 maja 1931 r. Agnes wybrała dla siebie zakonne imię: Maria Teresa od Dzieciątka Jezus ? nie na cześć świętej Teresy z Avili, ale przez pamięć dla Teresy z Lisieux, zwanej ?małym kwiatuszkiem?, której dewizą była świętość w małych sprawach. W Darjeeling zaczęła nauczać w przyklasztornej szkole sióstr loretanek. Po jakimś czasie została przeniesiona do Entally, do jednej ze szkół prowadzonych przez siostry loretanki w Kalkucie. Prowadziła również lekcje w szkole powszechnej pod wezwaniem jej świętej patronki. Co niedzielę chodziła odwiedzać biedaków w slumsach Kalkuty. Nie mogła ofiarować im dóbr materialnych, ponieważ sama chodziła w cerowanych ubraniach i zdeformowanych za dużych butach, ale zanosiła bezdomnym pokój i radość.

W czasie II wojny światowej, siostra Teresa zdecydowała się pozostać w Kalkucie, w której zapanował głód. Po złożeniu ślubów wieczystych została dyrektorką szkoły dla Bengalek i przełożoną kilku sióstr loretanek oraz grupy córek świętej Anny.

 Wola Boga

1944 r. był ważnym rokiem jej życia. Poznała wtedy ojca Celestyna Van Exema, belgijskiego jezuitę, który został skierowany do pracy z siostrami. Poprosiła go o duchowe przewodnictwo. W tym czasie mocno zapadła na zdrowiu i w 1946 r. została wysłana do uzdrowiska w Darjeeling. 10 września 1946 r. podczas podróży do Darjeeling odczytała swoje powołanie ? miała opuścić klasztor i zacząć posługę między biedakami, żyjąc tak, jak oni. Przedstawiła swoje myśli ojcu Van Exemowi, który zwrócił się w tej sprawie do arcybiskupa. Obaj byli przeciwni opuszczeniu przez nią zgromadzenia, ale w 1948 r. dostała pozwolenie opuszczenia zakonu na 1 rok. Przygotowując się do odejścia, kupiła na miejscowym bazarze białe sari obrzeżone niebieskimi paskami. Była to najtańsza tkanina, a kolor pasków ? niebieski wybrała dla uczczenia Najświętszej Maryi Panny. Przeniosła się do Patmy, aby zdobyć doświadczenie pielęgniarskie u sióstr misji medycznej. Była zdecydowana założyć zgromadzenie, którego członkinie żyłyby jak indyjscy nędzarze ? jadłyby i ubierałyby się jak oni. Pod wpływem rad ojca Van Exema i innych życzliwych osób, które obawiały się o szkodliwość takiej diety, zmieniła jej założenia. Siostry miały więc jeść tylko tyle, ile było niezbędne do przeżycia, jednak z zachowaniem dbałości o niezbędne składniki odżywcze.

Zgromadzenie sióstr misjonarek miłości

7 października 1950 r. decyzją arcybiskupa, powołane zostało zgromadzenie sióstr misjonarek miłości, liczące wtedy jedenaście dziewcząt, które przyłączyły się do Matki Teresy. Pracowały one wśród ubogich mieszkańców Kalkuty przez 7 dni w tygodniu, resztę czasu poświęcając na modlitwę. Na odpoczynek i sen zostawało zaledwie parę godzin w ciągu dnia. Matka Teresa pomagała siostrom, pracując do późna w nocy nie tylko z nimi, ale także dla nich, aby mogły zaspokajać codzienne potrzeby. Mimo ubóstwa, chciała stworzyć dla nich namiastkę domu ? dawała na Święta drobne podarki, pisała listy do ich rodzin, znała każdą z nich z osobna. Patrząc na biedę na ulicach Kalkuty, powzięła decyzję o budowie szpitala dla biedaków, którzy gdzie indziej nie mieliby szans na leczenie. Władze miejskie zdecydowały o przekazaniu domu Opiekowano się tam potrzebującymi bez względu na to, czy byli chrześcijanami, muzułmanami, czy hinduistami. Przyznano jej opuszczony budynek w dzielnicy Kalighat, popularnym celu pielgrzymek hinduistów.

W 1948 r. Matka Teresa stała się obywatelką Indii. Razem z Ann Blaikie, żoną brytyjskiego doradcy prawnego, mieszkającą w Kalkucie postanowiła założyć klinikę dla trędowatych. Dzięki pieniądzom pozyskanych od miejscowych darczyńców, założyły szpital w Titlagarhu, zatrudniając emerytowanego specjalistę w zakresie leczenia trądu. Dzieło Matki Teresy zaczęło się rozrastać. Coraz więcej dziewcząt deklarowało chęć wstąpienia do zgromadzenia, a lokalni sponsorzy przekazywali środki na bieżące potrzeby.

2 maja 1965 r. zgromadzenie z Indii zostało oficjalnie ustanowione jako zgromadzenie na prawie papieskim. W tym samym roku Matka Teresa została poproszona o rozpoczęcie działalności w Wenezueli. Wyruszyła tam w lipcu razem z pięcioma siostrami. W 1968 r. zaczęły pracować z ubogimi w Rzymie. Od tamtej pory napływały zaproszenia do kolejnych krajów, między innymi do Australii, czy Jordanii. W 1971 r. powstała odnoga zgromadzenia w Nowym Jorku. Tam, jak mówiła Matka Teresa, siostry spotkały się z innym rodzajem ubóstwa ? z ubóstwem duchowym i samotnością. Dzieło miłosierdzia rozrastało się, jednak nie było odgórnej organizacji. Matka Teresa zawsze podkreślała, że nie chce, aby na cele zgromadzenia powołano jakąkolwiek administrację. W każdej najmniejszej sprawie zdawała się na Bożą Opatrzność. Siostry prosiła o modlitwę w intencji znalezienia lokalu, środków finansowych na zakup niezbędnych leków, czy żywności. Zawsze podkreślała trzy słowa: zależność od Boga, oderwanie od dóbr świata doczesnego i poświęcenie. Miały one stanowić dewizę zgromadzenia.

Matka Teresa była świadoma jednak, że mimo ogromnego poświęcenia sióstr, wykonywanie pewnych czynności przy opiece nad ubogimi stanowi pewien ciężar fizyczny. Na początku lat sześćdziesiątych wpadła na pomył założenia zgromadzenia braci misjonarzy miłości. Do jego powstania doszło w 1963 r. W czerwcu 1968 r. pierwsza grupa braci zakończyła nowicjat i przygotowała się do złożenia ślubów. Zgromadzenie początkowo spełniało rolę pomocniczą wobec sióstr, ale potem rozrosło się i uniezależniło.

Niezależnie od zgromadzenia braci, powstała grupa świeckich pomocników, zainicjowana przez Ann Blaikie. Zajmowali się oni  między innymi przygotowywaniem przyjęć dla dzieci, zbiórką odzieży i żywności dla potrzebujących. Ponieważ pomocy udzielano na coraz większą skalę, pojawiła się potrzeba organizacji. Założone zostało Międzynarodowe Stowarzyszenie Współpracowników Matki Teresy, na którego czele stanęła Ann Blaikie. Mimo że członkowie stowarzyszenia nie byli w celibacie, w stosunku do ubogich mieli przestrzegać tych samych zasad, co zgromadzenia zakonne, czyli przede wszystkim: dzielić się miłością i przebaczać bez końca. Działalność Stowarzyszenia z upływem lat rozrastała się, obejmowało ono coraz większą grupę współpracowników na całym świecie. Pojawił się rozdźwięk między niektórymi jego członkami a Matką Teresą, ponieważ nie popierała ona żadnej formy organizacji, zbierania pieniędzy, czy darów ?na zapas?, poprzez zorganizowane akcje. Zawsze wierzyła, że w razie potrzeby niesienia pomocy Pan Bóg uzdolni bogatych do oddania części swojego dobytku na rzecz potrzebujących. W każdym przypadku od samego początku, czy to jeśli chodziło o zapewnienie żywności, czy o znalezienie lokum dla kolejnej grupy misjonarzy, chciała zdać się na Bożą Opatrzność. Taki stosunek do rzeczywistości sprawiał, że powiększało się grono przeciwników jej idei.

Czyny Matki Teresy wbrew jej zamysłom przyciągały coraz większą uwagę mediów i opinii publicznej. Chociaż na początku nie była skłonna do występowania w telewizji, postanowiła jednak przełamać się i przemówić w imieniu biedaków do szerszego grona odbiorców. Ci, którzy jej słuchali, zwracali uwagę, że mimo skromnej postury i braku obycia medialnego, zjednywała sobie sympatię i posłuch. Począwszy od 1962 r. zaczęto przyznawać jej wiele nagród, na czele z Pokojową Nagrodą Nobla, którą otrzymała w 1979 r. Przemawiając na gali rozdania nagród powiedziała:

?Ja sama nie jestem godna tej nagrody. Osobiście jej nie pragnę. Ale dzięki niej Norwegowie dostrzegli istnienie ubogich. W ich imieniu tu przyjechałam?.

Poglądy i krytyka

Tym, co popychało Matkę Teresę w kierunku pomocy biednym była bezgraniczna miłość i uwielbienie dla cierpiącego Chrystusa. Zawsze podkreślała, że narodził się on w ubogiej szopie, bez wygód. Jego słowo z krzyża: ?Pragnę? stało się kamieniem węgielnym dla zgromadzenia. Odczytywała je jako pragnienie umierającego Jezusa, aby do jego Miłosiernego Serca przyszli wszyscy, którzy chcą zostać uzdrowieni. Mieli być uzdrawiani duchowo lub fizycznie przez tych, którzy działali jako Misjonarze Miłosierdzia. Wszystkie dobre uczynki, według jej słów, wywodziły się z wiary w Ukrzyżowanego. Głęboka wiara natomiast z modlitwy.

Mówiła: ?Radość jest modlitwą ? radość jest siłą ? radość jest miłością; jest siecią miłości, w którą można łowić dusze. Bóg jest przyjacielem duszy. Jeśli chcemy się naprawdę modlić, wpierw musimy nauczyć się słuchać, albowiem Bóg przemawia w ciszy serca?.

Dzięki silnej wierze, Matka Teresa była wierna swoim poglądom dotyczącym pomocy. Tym, którzy oskarżali ją o to, że odrzuca formę zorganizowanej pomocy na rzecz ubogich, zmniejszając tym samym liczbę osób, których byt można byłoby polepszyć, mówiła:

?Bóg nie powołał mnie, bym odnosiła sukcesy lecz abym była Mu wierna?.

 Z biegiem czasu zaczęły się pojawiać zarzuty wobec współpracowników świeckich o niewłaściwe wykorzystywanie środków, które powinny zostać przeznaczone na potrzeby ubogich, a finansowano z nich na przykład podróże, druk biuletynów i opłaty pocztowe. Wobec tych oskarżeń, w sierpniu 1993 r. Matka Teresa podjęła decyzję o rozwiązaniu stowarzyszenia. Nie chciała, aby przeistoczyło się ono w biurokratyczną machinę i utraciło swoją prostotę. Od sióstr wymagała dążenia do doskonałości, a jej wiara nie dopuszczała kompromisów. Im skromniejsze lokum zajmowały siostry z jakiejś miejscowości, tym większa była radość Matki Teresy, ponieważ mogły się wtedy upodabniać do Chrystusa urodzonego w ubogiej stajence.

Ponieważ Matka Teresa często zapadała na zdrowiu z powodu słabych płuc, wielokrotnie musiała przerywać swoją pracę. Czyniła to z wyraźną niechęcią. Dopóki jej zgromadzenie, a tym samym ona sama nie zyskała rozgłosu, zawsze w chorobie wolała spędzać czas w domu zgromadzenia, w miarę możliwości tam dochodząc do zdrowia. Z biegiem lat jednak, gdy była coraz starsza, zdarzały jej się częste upadki, problemy z sercem, była niejako zmuszana przez otoczenie (m. in. przez Papieża Jana Pawła II) do pobytu w wyspecjalizowanych klinikach. Ona sama jednak zawsze chciała być leczona jedynie w sposób, na jaki mogą liczyć biedacy.

W miarę upływu lat i postępującego zmęczenia, Matka Teresa kilkukrotnie chciała przekazać pieczę nad zgromadzeniem którejś z młodszych sióstr, która mogłaby zastąpić ją na stanowisku Przełożonej Generalnej. Jednak w wyniku głosowań, które zgodnie ze statutem zgromadzenia odbywały się co kilka lat, pełniła swą posługę aż do 13 marca 1997 r. Mimo tego, do końca swoich dni przez zakonnice była nazywana Matką. Zmarła 5 września 1997 r. Została beatyfikowana przez Papieża Jana Pawła II 19 października 2003 r., w 6 lat po swojej śmierci.

 

Źródło: ?Matka Teresa. Autoryzowana biografia? autorstwa Kathryn Spink.

Ogólne informacje

Kochani, codziennie, przez okres około 3 miesięcy każdy z nas będzie odmawiał daną tajemnicę. W ten sposób chociaż każdy odmawia tylko jedno ?Ojcze nasz?, dziesięć ?Zdrowaś Maryjo? i jedno ?Chwała Ojcu?, rozważając tylko jedną tajemnicę Różańca Św., jednak ma zasługę taką samą, jakby odmówił cały Różaniec, ponieważ cała Róża, z 20 osób złożona, rzeczywiście odmawia cały Różaniec. W naszych intencjach będą odprawiane Msze Święte, terminy będą umieszczane na stronie bloga.

Opiekunem naszych Kółek jest Ksiądz Ireneusz Łukanowski.
Zmiany Tajemnic Różańcowych następują co 3 miesiące, wtedy również organizujemy spotkania wszystkich Róż. W przypadku tworzenia nowego Kółka zmiana Tajemnic następuje dopiero po 3 miesiącach od  utworzenia Kółka Różańcowego.

Cele Kółek Różańcowych 

  1. Umocnienie wiary w duszach wiernych.
  2. Modlitwa w intencjach Kościoła, Ojca Świętego, o pokój i nawrócenie grzeszników przez wstawiennictwo Matki Bożej Różańcowej.
  3. Obrona przed duchowymi zagrożeniami.
  4. Ożywienie działalności apostolskiej.

Obowiązki Uczestników Kółek Różańcowych

  1. Odmawianie codziennie jednego dziesiątka Różańca.
  2. Przynajmniej raz w roku udział w spotkaniu Kółka Różańcowego.
  3. Częste przystępowanie do Sakramentów świętych oraz udział w nabożeństwach maryjnych.
  4. Szerzenie czci Maryi przykładem życia i działalnością apostolską.
  5. Odważne stawanie w obronie wiary i Kościoła.
  6. Udział w pogrzebie zmarłego członka ŻR oraz w modlitwa za spokój jego duszy.

Obowiązki Opiekunów Kółek 

  1. Informowanie o spotkaniach członków Kółek.
  2. W przypadku odejścia któregoś z członków odmawianie za tą osobę jej dziesiątki do momentu do kiedy nie znajdziemy na jej miejsce nowej osoby.

Odpusty

Kościół udziela członkom ŻR odpustu zupełnego z zachowaniem zwykłych warunków (stan łaski uświęcającej, Komunia Święta, brak przywiązania do jakiegokolwiek grzechu, modlitwa w intencjach Ojca Świętego) w dniu:

  1. Przyjęcia do ŻR
  2. Bożego Narodzenia (25 XII)
  3. Ofiarowania Pańskiego (2 II)
  4. Zwiastowania Pańskiego (25 III)
  5. Zmartwychwstania Pańskiego
  6. Niepokalanego Poczęcia NMP (8 XII)
  7. Wniebowzięcia NMP (15 VIII)
  8. Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie (25 III)
  9. Matki Bożej Różańcowej (7 X)

Czy modlitwa pomaga? Świadectwo Marzeny

 O tak, pomaga i to bardzo! Byłam świadkiem ocalenia życia dziecka poczętego przez modlitwę różańcową!!!

Należąc do Kółka Różańcowego dodatkowo podjęłam modlitwę wstawienniczą adopcji duchowej dziecka poczętego zagrożonego aborcją. Polega to na odmawianiu przez 9. miesięcy specjalnie ułożonej modlitwy za nieznane, anonimowe dziecko przeznaczone do aborcji i jednej dziesiątki Różańca Świętego dziennie. Któregoś dnia trwania mojej adopcji zorientowałam się, że zapomniałam o moim zobowiązaniu i nie pomodliłam się. Bardzo było mi przykro. Poprosiłam wtedy Pana Jezusa, żeby mi pomógł pamiętać o tej codziennej modlitwie poprzez wskazanie mi jakiejś matki będącej w stanie błogosławionym, która planuje aborcję.

I tak się stało? Po trzech godzinach po mojej prośbie, około godziny 12.00 ? w czas zwiastowania Maryi, zadzwoniła do mnie niespodziewanie koleżanka, aby zwierzyć mi się, że jest w ciąży, którą musi szybko usunąć, bo jest to ciąża pozamaciczna i dodatkowo umieszczona w szwie-bliźnie po wcześniejszym cesarskim cięciu. Groziło to rozciąganiem blizny i docelowym pęknięciem macicy. Tak więc moje kochane dziecko z adopcji duchowej dostało podwójny wyrok śmierci! Szybko opowiedziałam matce dziecka moje zdarzenie, które miałam na modlitwie ale to początkowo nie przekonało mojej koleżanki. Powiedziała mi, że musi w ciągu dwóch tygodni dokonać aborcji, bo później będzie już dla niej samej za późno, bo ciąża będzie zagrażać jej własnemu życiu. Jednak po dwóch tygodniach nie zabiła swojego dziecka i zdecydowała się zaufać Panu Jezusowi i urodzić je.

Podziwiam wiarę, ufność, miłość i odwagę  tej matki, jaka w niej się wtedy obudziła. W czwartym miesiącu ciąży płód samoistnie, w sposób niewytłumaczalny przesunął się nieco w kierunku macicy, tak, że wystarczyło to, aby mogła urodzić się śliczna, zdrowa dziewczynka!!! Poród matki pomimo, że groził wykrwawieniem i szybką śmiercią był bardzo szczęśliwy. Żadne narządy wewnętrzne, do których była przyczepiona ciąża, nie uległy uszkodzeniu. Lekarze nie mogli wyjść ze zdumienia całej tej sytuacji. Zobaczyłam wtedy, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych! Chwała Panu!!!

Świadectwo Joli

            Kiedy Elwira, organizatorka naszych kółek, poprosiła mnie o napisanie świadectwa, pomyślałam, że ?nie mam o czym napisać?. Starałam się zapomnieć o tej prośbie. Jednak ta myśl była blisko.  Ale o czym mam pisać, czy jest coś, czym warto podzielić się z innymi?. Byłam pewna, że nie! Teraz wiem, że się myliłam! Moim świadectwem jest mój powrót do Boga. Ten czas to był moment, w którym odkryłam, że już nic nie tracę, natomiast wiele mogę otrzymać, jeżeli tylko będę chciała. Potrzeba powrotu była dla mnie równoznaczna z zapotrzebowaniem na łaskę i miłość Pana Jezusa. Potrzebowałam Jego dotknięcia, które miało przekonać mnie, że On mimo wszystko mnie kocha.
            Jeszcze dwa lata temu, wiara, relacja z Panem Bogiem, może były, ale… nie wiedziałam, czym tak naprawdę są i do czego jest mi to potrzebne. Nie umiałam zaufać, nie chciałam chodzić do Kościoła, nie potrzebowałam Boga, sakramentów, kapłanów, nie rozumiałam i nikt nie był w stanie przekonać mnie, że wiara ma sens, że wszystko jest po coś, że ja też jestem dzieckiem Boga i że On jest ze mną w każdym momencie, w każdej decyzji. Uważałam, że sama sobie świetnie radzę. Momentem, który spowodował zmianę była propozycja wstąpienia do kółka różańcowego. Na początku powiedziałam ?nie?. Nie jestem przecież babuszką i nie będę ?klepala? Zdrowaś Mario. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że jednak będę i że nie będzie to zwykłe klepanie, a prawdziwa modlitwa. Początki były trudne i wiem, że cały czas muszę dużo pracować. Pan wiedział, On powoli mnie prze­mie­niał i robi to cały czas. Teraz myślę już tylko o tym jak wspaniale jest powrócić do Tego, który kocha i że tylko Jego miłość zaspokaja wszystkie nasze ludzkie potrzeby.

 

Jedną z obietnic Matki Bożej dla osób dołączających do Kółka Różańcowego jest pogłębienie wiary.

Parę lat temu zrodziła mi się w głowie inicjatywa utworzenia Kółka Różańcowego wśród znajomych. Doświadczałam w swoim życiu wątpliwości związanych z wiarą i czasami odchodziłam od Boga, po czym pokornie wracałam. I gdzieś miałam taką obawę, że żyjąc w ten sposób za którymś razem mogę już nie powrócić. Wiedziałam, że żadna wspólnota raczej mi nie pomoże, gdyż zawsze w chwilach kryzysu przestawałam chodzić na spotkania. Kółko Różańcowe było czymś dla mnie ? zobowiązaniem do codziennego odmawiania dziesiątki Różańca. Dodatkowo pomyślałam, że mam wielu wspaniałych znajomych i pragnieniem moim było, aby również i oni dołączyli do Kółka, bo wierzę, że dzięki temu Matka Boża wspiera każdego, kto się do niej zwraca.

Faktycznie modlitwa różańcowa otworzyła mi oczy. Byłam świadkiem wielu cudów, jakie otrzymali ludzie, ich uzdrowienia duchowego i fizycznego.  Obraz ?Matki Bożej rozwiązującej węzły? jest mi bliski i pokazuje w jak wielu sprawach Matka Boża przyszła nam z pomocą. Kolejną piękną rzeczą jest wspólnota ludzi, którzy troszczą się nawzajem o siebie wspierając się w ciężkich chwilach i radują się podczas spotkań! Chwała Panu!   

 Elwira ;O)
Maryja rozwiązująca węzły

Maryjo spraw zawikłanych,
to rzecz niesłychana,
dziś po raz pierwszy
zostałaś mi dana.

Maryjo spraw zawikłanych,
nie ma w tym przesady:
tych supłów jest tyle,
że sam nie dam im rady!

Maryjo spraw zawikłanych,
jestem pełen uznania,
że dla Ciebie nie ma
spraw nie do rozwiązania.

Maryjo spraw zawikłanych spójrz,
cały kłębek przede mną,
nie poradzę z nim sobie,
zlituj się nade mną!

Maryjo spraw zawikłanych,
tym kłębkiem ja jestem ?
zamotanym zupełnie,
rozwiąż go jednym gestem!

ks. Josef Weiger

Pielgrzymka do Sokółki :)

W niedzielę 15 września 2013 roku 27 osób z naszych kółek różańcowych wspólnie z opiekunem ? ks. Ireneuszem Łukanowskim pielgrzymowało do Sokółki, miejsca cudu eucharystycznego. Pielgrzymkę rozpoczęliśmy Mszą Świętą w kaplicy Stocera w Konstancinie.  Po drodze odwiedziliśmy Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Świętej Wodzie, gdzie na Górze Krzyży modliliśmy się o to, abyśmy umieli podejmować i nieść nasze codzienne krzyże. W Sokółce adorowaliśmy Pana Jezusa w przeistoczonej cudownie hostii. Otrzymaliśmy od  Niego wiele łask, niektóre odczytane już na miejscu, inne dojrzewają w ciszy serca.

Dziękujemy księdzu Ireneuszowi za to, że poświęcił nam swój cenny czas, że modlił się z nami i wytrwale budował naszą wspólnotę. Dziękujemy też naszej kochanej Elwirze za zorganizowanie tego wyjazdu i olbrzymie zaangażowanie.

Następny wyjazd kółek różańcowych planujemy na wiosnę. O miejscu pielgrzymowania napiszemy następnym razem, bo wiele pięknych miejsc świętych jest warte zwiedzenia? Już teraz zapraszamy wszystkich chętnych.









Kazimierz Dolny 2013

          Kazimierz Dolny…byłam tam wiele razy, jednak każda kolejna wycieczka to odkrywanie czegoś, poznawanie nowych osób. Tak było również teraz.
Kazimierz jest prawdziwą perłą, jednym z najcenniejszych i najbardziej urokliwych miejsc w Polsce. Jest jedną z najbardziej znanych miejscowości turystyczno – wypoczynkowych. Poza turystyką, Kazimierz znany jest ze swoich związków ze sztuką, oraz z tego, że stał się oazą twórców. Wielu malarzy ma tu swoje galerie, pracownie, odbywają się tu też plenery malarskie. Miasteczko posiada ogromną ilość obiektów i miejsc zabytkowych, udostępnianych zwiedzającym. Zabytki Kazimierza cechuje autentyzm, ich oryginalność to prawdziwa wartość miasta. Architektura nacechowana jest romantyką i czarem.
            Wyjazd, który zorganizowaliśmy 21 lipca nie był długo planowany. Jeden z naszych kolegów zaprosił do Kazimierza dziesięć osób, które najbardziej angażują się w rozwój kółek. I tak oto po Mszy Świętej odprawionej w Kaplicy Centrum Rehabilitacji Stocer w Konstancinie przez naszego Opiekuna Księdza Ireneusza Łukanowskiego wyruszyliśmy do Kazimierza Dolnego.
            To był piękny czas, czas spędzony w poczuciu wspólnoty rodzinnej ? wspólna podróż,  obiad (pizza też była rodzinna, a jej ostatni kawałek podzieliliśmy na kilka części). Była też troska o słabszych i zwiększające się poczucie jedności, chociaż należymy do różnych kółek różańcowych. Wspólnotę budowała także modlitwa (w Klasztorze o.o. Franciszkanów Reformatów, w Farze, najstarszym kościele św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja w Kazimierzu). Wspólnie odmówiliśmy także Różaniec i Apel Jasnogórski, właściwie kończący nasz wyjazd. Nie zabrakło też czasu na odpoczynek. Razem zwiedziliśmy to urokliwe miasteczko zbudowane na planie renesansowym z bogato dekorowanymi kamienicami wzdłuż rynku. Obejrzeliśmy kamienice z wystrojem z około 1615 roku należące do braci Przybyłów – Pod Świętym Mikołajem i Pod Świętym Krzysztofem. Podziwialiśmy bulwar nadwiślański z widokiem na piękne spichlerze wzdłuż Wisły, widoczne zwłaszcza podczas rejsu statkiem z widokami na nieskażoną przyrodę. Nie zapomnieliśmy oczywiście o pamiątkach z Kazimierza ? słynnych kogucikach
            Dłuższą chwilę spędziliśmy także przy studni z przełomu XVIII i XIX wieku, zbudowanej jako zadaszenie zdroju ulicznego, wyposażonej potem w pompę abisyńską. Spotkanie przy studni miało znaczenie symboliczne. W czasach Starego Testamentu życie skupiało się wokół studni, bo warunkowała ona byt. Przy studni miało też miejsce spotkanie Pana Jezusa z Samarytanką. Ksiądz Ireneusz zgromadził nas na rynku w Kazimierzu wskazując nam również teraz na Źródło Wody Żywej – Jezusa Chrystusa.
            Były wspólne lody, rozmowy, plany na przyszłość, a także dużo śmiechu i radości.
Specjalne podziękowania składamy Romkowi, który oprowadził nas po Kazimierzu, dzieląc się nie tylko olbrzymią wiedzą na jego temat, ale i swoją miłością do tego miasta. Romku dziękujemy za Twój czas i cierpliwość. Jesteś niezastąpiony!
Dziękujemy również naszemu Księdzu Ireneuszowi Łukanowskiemu za zorganizowanie tego wyjazdu, poświęcenie nam swojego cennego czasu oraz wszelkie modlitwy i dobro, które dzięki Jego Osobie stało się naszym udziałem ? ?Niech Cię Pan błogosławi i strzeże!”. Podziękowania kieruję także dla Elwiry, która za każdym razem dzielnie ogarnia całą naszą gromadkę.
Basiu ? dziękuję za pomoc i opisy w zredagowaniu tekstu ? umiejętność takiego przekazywania emocji ? to wspaniały dar.

Jola





Modlitwa o dobrą żonę / dobrego męża :)

Modlitwa o dobrego męża

Boże, Ojcze niebieski, który kierujesz losami każdego człowieka, pokieruj i moim życiem tak, bym znalazła sobie dobrego męża, z którym mogłabym godnie spełniać zadania, dla których małżeństwo ustanowiłeś. Utwierdź duszę mą w cnocie, bym nie szukała męża na śliskich drogach światowych, ale bym wyprosiła go sobie w szczerej modlitwie i zasłużyła niego przez życie uczciwe i czyste. Dopomóż mi, bym czas panieństwa mego wykorzystać mogła jak najlepiej dla zdobycia cnót i zalet, które potrzebne mi będą w przyszłości, abym była dobrą żoną i matką. Niech przygotowanie moje do małżeństwa będzie takie, bym potem nic z mej młodości nie potrzebowała taić przed mężem, ani ukrywać przed dziećmi, ale by życie moje mogło im służyć za wzór do naśladowania.

Najświętsza Maryjo Panno, Przeczysta Dziewico, bądź mi opiekunką i pośredniczką u Boga. Amen.

Modlitwa o dobrą żonę

Panie Boże! – Tyś powiedział na początku świata, że niedobrze jest człowiekowi samemu i dlatego dałeś Adamowi Ewę za żonę, by mu była podporą i pociechą, a zarazem matką jego dzieci. I ja mam kiedyś wstąpić w święty związek małżeński. Dopomóż mi więc wybrać sobie taką towarzyszkę życia, z którą mógłbym żyć uczciwie ku twojej chwale i memu własnemu szczęściu. Oświeć mnie, bym nie oglądał się na urodę ciała albo na bogactwa, bo te są przemijające, ale bym umiał docenić szlachetny charakter oraz pobożne i czyste życie, by ta, na którą padnie mój wybór, była mi zawsze wierną towarzyszką, przyjaciółką i godną matką dzieci, którymi raczysz nas obdarzyć. Wiem, że szczęścia w małżeństwie sam sobie nie znajdę, jeśli Ty, o Boże, nie obdarzysz mnie swym błogosławieństwem. Stąd o to błogosławieństwo już dziś Cię proszę i chcę sobie na nie zasłużyć przez wierne wypełnianie obowiązków wobec Ciebie oraz przez życie uczciwe i czyste. trzeźwe i pracowite. Proszę Cię wiec: prowadź Boże, drogą uczciwości i honoru. Strzeż wszelkich pokus i lekkomyślności wieku czego i dopomóż mi, bym zawsze godnie odnosił się do każdej dziewczyny i niewiasty, i ustrzegł się wszystkiego, co Tobie się nie podoba i co bym musiał później przed małżonką moją ukrywać, albo czego przed dziećmi moimi się wstydzić.

Św. Józefie, miłośniku czystości i wzorze wielkiej roztropności, uproś mi tę łaskę u Boga. Amen.

 

Obietnice Matki Bożej dla odmawiających Różaniec

Streszczenie obietnic złożonych przez Najświętszą Maryję Pannę św. Dominikowi, który pierwszy otrzymał od Niej różaniec, oraz bł. Alanowi de la Roche, dominikańskiemu zakonnikowi, który niezwykle przyczynił się do rozpowszechnienia nabożeństwa różańcowego w wieku XV:
 1. Wszyscy, którzy wiernie służyć mi będą, odmawiając różaniec święty, otrzymają pewną szczególną łaskę.
2. Obiecuję moją specjalną obronę i największe łaski wszystkim tym, którzy będą odmawiać różaniec.
3. Różaniec będzie potężną bronią przeciwko piekłu; zniszczy występek i rozgromi herezję.
4. Cnoty i święte czyny zakwitną ? najobfitsze zmiłowanie dla dusz uzyska od Boga; serca ludzkie odwróci od próżnej miłości świata, a pociągnie do miłości Boga i podniesie je do pragnienia rzeczy wiecznych. O! Ileż dusz uświęci tą modlitwą.
5. Dusza, która poleca mi się przez różaniec ? nie zginie.
6. Ktokolwiek odmawiać będzie pobożnie różaniec święty, rozważając równocześnie tajemnice święte, nie dozna nieszczęść, nie doświadczy gniewu Bożego, nie umrze nagłą śmiercią; nawróci się, jeśli jest grzesznikiem, jeśli zaś sprawiedliwym ? wytrwa w łasce i osiągnie życie wieczne.
7. Prawdziwi czciciele mego różańca nie umrą bez sakramentów świętych.
8. Ci, którzy będą odmawiali różaniec, znajdą podczas swego życia i w chwili śmierci światło Boże oraz pełnię Bożej łaski i będą mieli udział w zasługach błogosławionych.
9. Codziennie uwalniam z czyśćca dusze, które mnie czciły modlitwą różańcową.
10. Wierne dzieci różańca zasłużą na wysoki stopień chwały w niebie.
11. O cokolwiek przez różaniec prosić będziesz ? otrzymasz.
12. Rozszerzającym mój różaniec przybędę z pomocą w każdej potrzebie.
13. Otrzymałam od mojego Boskiego Syna obietnicę, że wszyscy obrońcy różańca będą mieli za wstawienników cały dwór niebieski w czasie ich życia i w godzinę śmierci.
14. Odmawiający mój różaniec są moimi dziećmi, a braćmi Jezusa Chrystusa, Syna mojego Jednorodzonego.
15. Nabożeństwo do mego różańca jest wielkim znakiem przeznaczenia dla nieba.